1% Podatku za 2011 rok

10 stycznia 2012

Nobulek Dopiero co dziękowaliśmy za Państwa zaangażowanie w akcję „1% podatku”, a w rezultacie przekazanie naszemu synkowi pokaźnej kwoty, a tu kolejny czas rozliczeń się rozpoczyna.
Chcielibyśmy ponownie poprosić Norbercikowych Przyjaciół o przekazanie swojego 1% podatku dla naszego synka. To jedyna forma pomocy finansowej z jakiej korzystamy. Głównym celem akcji jest kontynuacja terapii prowadzonej przez poradnię autystyczną, intensywna praca z logopedą, zajęcia z integracji sensorycznej oraz hipoterapia.

Więcej informacji w zakładkach.

Wesołych Świąt!

24 grudnia 2011

mikolaj1.jpg Czy ktoś nie wierzy w Świętego Mikołaja? My w każdym razie złapaliśmy jego pomocnika. Wszystkiego najlepszego z okazji Świąt Bożego Narodzenia.

mikolaj3.jpg mikolaj5.jpg mikolaj2.jpg

Dziękujemy!!!

16 listopada 2011

Z dniem wczorajszym otrzymaliśmy informację z Fundacji Zdążyć z Pomocą, której Norbercik jest podopiecznym, o zaksięgowaniu na subkoncie pieniążków z 1% podatku za ubiegły rok. Chcielibyśmy bardzo podziękować wszystkim, którzy zdecydowali się dofinansować rehabilitację naszego synka wspierając go łączną kwotą 8 441,12 złotych!
Pragnęlibyśmy wszystkim osobiście podziękować, jednak ze względu na ochronę danych osobowych fundacja ujawnia jedynie miejscowość oraz kwotę. Dziękujemy wszystkim rozliczającym się w Gdańsku, Zabrzu, Gdyni, Sokółce, Braniewie, Pruszkowie, Warszawie, Górze, Olsztynie, Wejherowie, Elblągu, Kutnie, Mońkach, Bartoszycach, Tczewie, Pruszczu Gdańskim, Kętrzynie, Poznaniu, Toruniu, Wołominie, Kartuzach, Piotrkowie Trybunalskim, Lęborku, Sopocie.

Nobciowe wieści

11 listopada 2011

No 6.JPG Sporo czasu ostatnio spędziliśmy w domu, ciesząc się z efektów integracji sensorycznej i hipoterapii. Norbercik zafascynował się skakaniem, bujaniem w każdej postaci, turlaniem, a o nadwrażliwości słuchowej i dotykowej też już nie pamiętamy!

Kilka dni temu byliśmy pobrać krew do badań hormonów. Niby nic takiego, ale my przed oczyma mamy iście dantejskie sceny, a Nobciu jako główny aktor istnego koszmaru (kiedy mimo najżyczliwszych intencji osób wykonujących – żadnej żyłki nie można znaleźć) nie może nabrać zaufania do obcych przez bardzo dłuuuugi czas.
Tak i tym razem jechaliśmy by dokonać tego, co nieuniknione. Norbercik bardzo zdenerwował się miejscem, zapachem, harmidrem, ale po dokładnym wytłumaczeniu co będzie się działo – „pik w rączkę, policzymy do 10 i koniec” stało się. Policzyliśmy do dziesięciu i było po wszystkim! Norbercik dzielnie siedział, przytulił i oczywiście dostał ekstra nagrodę :) Wielka radość nas ogarnia, kiedy widzimy jak synek nauczył się panować nad emocjami. Może dla wielu to nic takiego, jednak dla nas to kolejny etap w wyczekiwaniu na wspólną komunikację.

1.JPG

Szpitalnie

24 października 2011

Kiedy wydawało się, że dobiliśmy wirusowych maruderów i wychodzimy na prostą, w piątkowe południe trafiliśmy do szpitala. Norbercik z dnia na dzień stał się rozdrażniony, wszystko czego nie zje/wypije jest przez organizm odrzucane, mocno wymiotuje. Podajemy elektrolity, ale wkrótce staje się jasne, że nie ma na co czekać. Gołym okiem widać, że się odwadnia. Najpierw do lekarza, do przychodni po skierowanie (w końcu formalności przede wszystkim), następnie do szpitala, gdzie osiągamy cel wyprawy w postaci kroplówki. Na szczęście wymioty ustały. Pozytywem jest również to, że przebywamy w pojedynczym pokoju, co znacznie poprawia komfort, a przecież nie jest regułą.

nobek-mama.jpg szpital-2011a.jpg

Poniedziałek.
To chyba najlepszy i najkrótszy pobyt w szpitalu, Norbercik po kilku kroplówkach doszedł do siebie. W niedzielę już tylko zabawa była mu w głowie, ale musieliśmy zostać na obserwacji i kontroli .To niebywałe, że nasz Dzióbek tak szybko się odwadnia…, paradoksalnie i do takich sytuacji można się przyzwyczaić i szybko obierać kierunek - szpital.