Prof. Clemens powiedział, że jest bardzo zadowolony z operacji. Udało się usunąć wszystko co przeszkadzało w widzeniu. Krwi i nadmiernego ciśnienia już nie ma, a co najważniejsze siatkówka wróciła na swoje miejsce! Jak się okazało siatkówka była przyrośnięta do soczewki, która musiała zostać usunięta. O ile wszystko się dobrze przyjmie, to Nobciu będzie miał szanse widzieć cienie! Różne kształty będą się mu jawić z bliskiej odległości jako ciemne plamy. A to tak wiele, wychodząc z założenia, ze Grzybek nie ma nawet poczucia światła. Operowane było oczko prawe. Wg prof. Clemensa czekają nas jeszcze obowiązkowe 3 operacje. Za 2 miesiące jedziemy na kontrolę i wówczas, jeśli wszystko pójdzie zgodnie z planem to poddamy operacji oczko lewe, które niestety jest w dużo gorszym stanie. W przyszłości będzie trzeba wstawić implanty soczewek. Aż strach pomyśleć, że byśmy mogli zaprzepaścić tak wiele, gdybyśmy słuchali niektórych „autorytetów” okulistycznych z Warszawy i Łodzi. Czas się liczy!
Nobcio przez cały czas był w 100% formie. Zaczął dużo jeść, mówić (zwłaszcza w nocy - zupełnie przestawił się mu dzień z nocą), tym razem ‘tata’ przodował. A co najbardziej znamienne zaczął twardo stać na nogach, kiedy się go podtrzymywało za rączki.
Cała podróż okazała się pasmem sukcesów. Bez najmniejszych potknięć dotarliśmy pociągiem do Greifswaldu. Szczecin był naszym miejscem postojowym, uznaliśmy, że nie można przemęczać Nobcia. Na miejscu spotkaliśmy bardzo sympatyczną parę z Polski, która również czekała na operacje oczka swojej półrocznej córeczki. Dzięki Ich pomocy odnaleźliśmy się w gąszczu formalności, a trzy dni pobytu na terenie kliniki minęły w wesołej i względnie spokojnej atmosferze. Korzystając z okazji serdecznie Was pozdrawiamy!