Czarne chmury
sobota, lipiec 7th, 2007Dużo się wydarzyło od ostatniego wpisu. Byliśmy na kontroli oczek, niestety znowu nie mamy dobrych wieści. Sami już nie wiemy jak reagować, ciągle wszystko się komplikuje, a my nie możemy nic zrobić. Oczko prawe na razie wolno, ale rośnie, podczas gdy lewe niestety nie i prawdopodobnie nie będzie rosło. Usłyszeliśmy, że jest w zaniku. Polecono nam jechać do Szczecina, na badanie potencjału widzenia, a na jesień będziemy zakładać nakładkę na oko (taką pół-protezę). Nie potrafimy sobie tego wyobrazić, aby kilka razy dziennie wkładać Nobciowi coś takiego do oka, gdyż wiadomym jest, iż łączyć się to będzie z bólem i brakiem akceptacji dziecka na obce ciało. Budujące jest tylko to, iż pani doktor powiedziała, że są już takie protezy, które przepuszczają światło. Wszystko wskazuje na to, że jednak trzeba będzie podjąć tą trudną decyzje, aby buźka Grzybka nie zaczęła się deformować. Jakby ktoś miał informacje o wspomnianych nakładkach, to uprzejmie proszę o przesłanie. Zobaczymy jak ustosunkuje się do tego prof. Clemens z Greifswaldu, niebawem jedziemy do niego na ściągnięcie szwów w oczku prawym, możliwe, ze operacje „poprawkową”. O oczku lewym wcześniej mówił, ze nie podejmie się operacji.
Nobciu zupełnie się nie przejmuje obrotem sprawy i szaleje jak wcześniej
Byliśmy u masażysty stóp, który ciągle mówił, że wszystkiemu jest winna wątroba i nerki, a po wizycie powinniśmy zobaczyć rezultat – zupełnie odmienione dziecko, ale prawdę powiedziawszy, to szczęśliwie dziecko jakie przyszło takie i wyszło.
Byliśmy zapisać Jajo na hipoterapie, ale oczywiście zabrakło jednej pieczątki, więc wszystko się odwlecze w czasie. Nobciu jest niebywale radosny, na wszystko mówi „nie, nie, nie” i zabawnie zaciska ustka, jak wie, że ma dostać kwaśne witaminki. Poza tym od terapeutów, dostaliśmy zalecenie by troszkę zwolnić, Grzybek musi mieć czas, aby odpowiednio przyswajać nowe umiejętności.

