Kolizja…

Ale mieliśmy dziś dzień… niestety do tych lepszych nie można go zaliczyć. Postanowiliśmy dzisiaj poświecić czas na załatwianie spraw formalnych, a Grzybka zostawić z babcią. Po trzech minutach jazdy samochodem w momencie, gdy staliśmy na światłach poczuliśmy potężne szarpniecie i trzask! Dwa samochody uderzyły w nas. Ten w środku zgnieciony obustronnie, zawiniła babka, która była w trzecim. Twierdziła, że zaatakowała ją osa i zamiast hamować dodała gazu… Ufff… na szczęście nikomu nic się nie stało. Artura boli kark i główka, mnie trochę plecy. Mamy nadzieję, że szybko przejdzie. Nie wyobrażamy sobie, co by było, gdyby był z nami Nobcio, to w końcu nasza stała trasa…

Jeden komentarz do “Kolizja…”

  1. bubalah

    Opatrznosc Boza!! Pozdrawiam serdecznie,Monika

Skomentuj

Musisz się zalogować aby komentować.