Choroby ciąg dalszy
Norbercik wciąż chory. Co prawda pierwsze jaskółki lepszego nastroju można było zauważyć już wczoraj podczas wizyty Nobcia u naszych rodziców (a zwłaszcza dziś w południe zafundował nam godzinkę uśmiechu), jednak nadal przeważającą część doby zajmują smutki i płacz. Kaszel jest taki jak był, co więcej mamy wrażenie, że poszerzył terytorium, poza tym z noska cieknie prawie tak samo jak ciekło (kolejne potwierdzenie tezy o tym, że lekarstwa sobie, a katar i tak podąża swoim torem). Ponadto sytuacji nie poprawia fakt, iż za ścianą naszego mieszkania przeprowadzany jest remont i ilekroć malutki usłyszy odgłos wiertarki (co nie jest znowuż tak rzadko) kończy się to wołaniem o pomoc. Wszyscy czekamy na weselsze czasy.
luty 17th, 2008 @ 10:59
Zdrówka życzę. Całuski :).