Archive for marzec, 2008

Chodzik

czwartek, marzec 27th, 2008


nobciu-w-chodziku.jpg
Nieraz spotykaliśmy się ze sprzecznymi opiniami odnośnie stosowania chodzika. Rehabilitanci ruchu mówią jednogłośnie, że nie wolno - bo osłabiają się biodra i dziecko krzywo stawia stópki. Z drugiej strony specjaliści od orientacji w przestrzeni twierdzą, że Nobulek musi zdobyć takie doświadczenia, aby nie bał się przemieszczać. Po przemyśleniu wykluczających się stanowisk, doszliśmy do wniosku by zaufać intuicji. Jakiś czas temu zdecydowaliśmy się, że spróbujemy Nobcia włożyć do chodzika, ale dopiero w momencie kiedy będzie w stanie wędrować za rączkę. I tak od dwóch dni synek szaleje i jest dosłownie wszędzie. ;) Ku naszemu zdziwieniu, większość czasu wcale w chodziku nie siedzi, a przebiera wesoło pytkami. Dopiero jak się zmęczy to odpoczywa. Jak się już nieco przyzwyczai do mieszkania to wytniemy siedzisko by nie oszukiwał. Aha, dziś rano odnotowaliśmy pierwszy przykład stosowania przez Norbercika niełatwej gramatyki języka polskiego. Na sentencje „tata kocha Nobcia, a Nociu kocha…” z radością woła „tatę!”.

Wyniki

piątek, marzec 21st, 2008

w-zabawie.jpgJesteśmy po konsultacjach, na szczęście ominęliśmy najgorszy wariant. Neurolog powiedziała, że Norbercik nie ma epilepsji, odetchnęliśmy z ulgą. Wyjaśniała się również kwestia nieprzespanych nocy. Pojawiają się u niego tzw. fale ostre budząc synka ze snu oraz –prawdopodobnie – powodując wspomniane poprzednio napinanie się. Przez dwa najbliższe miesiące Nobulek będzie zażywać tabletki.

A! zmieniając temat, musimy się pochwalić – nasz chłopiec robi niesamowite postępy! bez trwogi, turla się i wspina na utworzone uprzednio przez nas konstrukcje ;) W związku z jego radosnym zdobywaniem świata, co rusz zauważamy, ile elementów należy jeszcze zabezpieczyć…

Surrealizm w AM

środa, marzec 12th, 2008

Nie pisaliśmy o tym wcześniej, ale już od pewnego czasu niepokoiło nas, że Norbercik regularnie napina ciało na mniej więcej dwie sekundy. Są takie okresy (dochodzące nawet do tygodnia) kiedy nie czyni tego wcale, kiedy indziej zauważyć można to całymi seriami. Dodatkową niewiadomą są wciąż nieprzespane noce. Odbyliśmy w tej sprawie kilka rozmów z kompetentnymi osobami i doszliśmy do wniosku, że wskazane będzie wykonanie tzw. Badania EEG w Akademii Medycznej. Dowiedzieliśmy się, iż synek podczas zabiegu będzie musiał spać przez trzydzieści minut. W związku z zaleceniem obudziliśmy Norbercika wcześnie o 6.00 rano (który jak na złość usnął dopiero około czwartej). Punktualnie o 9.00 stawiliśmy się w gabinecie, a zmęczony Norbercik uprzednio, zwyczajowo zasnął w samochodzie. I wtedy właśnie dowiedzieliśmy się, że badanie nie może się odbyć, gdyż dziecko nie może spać dłużej aniżeli 5 minut, aby badanie było poprawne. Słowem, musi usnąć nie dłużej niż 5 minut przed badaniem i mieć szczęście żeby dostać się do środka. A nadmienić warto, iż czekających i próbujących usnąć na korytarzu dzieci było sześcioro. Samo badanie trwa 30 minut i ponieważ maszyna jest tylko jedna, nie pozostaje nic innego jak czekać. A czekać należy z kolei czuwając, ponieważ dziecko, które przyśnie musi przed badaniem spędzić co najmniej pół godziny nie śpiąc… Sytuacja wyglądała zatem tragi-komicznie, zwłaszcza mając na uwadze niehumanitarny aspekt permanentnego wymiennego budzenia i usypania zdezorientowanych maluchów przez rozgorączkowanych rodziców. W – zdawało się – beznadziejnych okolicznościach na medal spisał się Nobciu, który pomyślnie pozwolił obudzić się na pół godziny, po czym usnął i miał szczęście dostać się do ziemi obiecanej, jaką jawiły się blade drzwi opatrzone ascetycznymi literami „Zabiegowy”. Niestety, pomimo współpracy synka pozostała jeszcze przeszkoda – utrzymać przez 30 minut śpiące dziecko, przyczepiając do niego diody, nakładając specjalną czapeczkę, kiedy sen jest jeszcze płytki. Całości rumieńców dodawał jeszcze fakt, że „przemyślnie” tuż obok gabinetu, w którym przeprowadza się badania w stanie snu znajdowała się dziecięca świetlica, z której akompaniament skutecznie utrudniał sen. Jak można się było spodziewać malutki niebawem przestraszył się i rozpłakał strasznie. Kiedy znów wydawało się, że wszystko jest stracone i zmuszeni jesteśmy wrócić na korytarz, Norbercik – najwyraźniej z mocnego niewyspania w nocy – przyczepiony do sprzętu usnął. Ponadto zaznaczyć warto, iż swoistego posmaku grozy dodawały słowne utarczki i uszczypliwości rozdrażnionych rodziców czatujących niczym banda zahipnotyzowanych zombie pod upragnionym gabinetem z półprzytomnymi dziećmi na rękach pragnąc wykorzystać każdą okazje, aby poświęcić swoje dziecko na ołtarzu Hypnosa w imię odpowiedzialnego rodzicielstwa. Nic dziwnego, w sumie jak usłyszeliśmy od pani pielęgniarki: „następny termin najwcześniej w kwietniu…” Tymczasem czekamy na wyniki.

Muzykalny Norbercik

środa, marzec 5th, 2008

rybka.jpgMinęło kilka dni od ostatniego wpisu, a wydarzyło się – prawdę powiedziawszy – wcale nie tak mało. Malutki w tym czasie zaliczył dwa baseny, na których zachowywał się wręcz popisowo, nie roniąc najmniejszej łezki, a ćwicząc przy tym górnym partiami ciała (czego nie udaje się wykonać za dużo w domu czy na zajęciach fizycznych). Zamieszczamy zdjęcie jako dowód. ;)

Po drugie – być może ciekawsze – synek zaczął nam śpiewać! Od jakiegoś czasu zauważyliśmy, ze reaguje bardzo pozytywnie na piosenki ze śpiewnika dla maluchów, ale ostatnio przeszedł samego siebie. Zaczął od tego, że dołączał się w trakcie naszych popisów wokalnych. Śpiewając na przykład „Stary niedźwiedź mocno śpi” wieńczył utwór okrzykiem „Zje” (nie wiedząc, że niedźwiedź na Nobcia ma apetyt właśnie…). Potem przeszedł do bardziej ambitnych zamierzeń: potrafi bezbłędnie wykonać melodie takich szlagierów jak: „Wlazł kotek na płotek”, „Mama i ja”, czy „Aaa-kotki 2”, czym – zaręczam – sprawia murowaną radość każdej publiczności. ;) Nie ukrywamy, że jesteśmy zachwyceni.

1% Podatku- informacja

niedziela, marzec 2nd, 2008

W związku z pytaniami dotyczącymi przekazywania 1% Podatku, zamieściliśmy w zakładce komunikat Ministerstwa Finansów, gdzie dokładnie opisany jest proces przekazywania pieniążków, w taki sposób by na pewno trafiły do określonego dziecka. Zebrane fundusze z 1%, trafiają na główne konto fundacji, ona zaś dzięki informacji uzyskanej z Urzędu Skarbowego, przekazuje je do konkretnej osoby.