Nobciowe wieści

Nlo_w_parku_Steffensa

Skończyły się czterodniowe wakacje Norbercika u naszych rodziców, którzy podzielili się obecnością synka niemal równo po połowie. My zaś w tym czasie mieliśmy trochę czasu by wybrać się na wycieczkę. Była to pierwsza tak długa rozłąka z malutkim i trzeba przyznać, że po powrocie synek wydał nam się jakiś zmieniony. Większy… odważniejszy… samodzielny! Długo przypatrywaliśmy się podejrzliwie, czy to na pewno nasz synek, a nie na przykład jego dziadek ucharakteryzowany za Nobcia ;) Na szczęście – w wyniku radosnego podrzucania do góry – okazało się, że żaden fortel nie miał miejsca (w końcu nie tak łatwo podrzucać do góry dziadkiem). A co się zmieniło? Przede wszystkim na poczet sukcesów Norbercika i naszych rodziców zaliczyć trzeba, iż synek zaczął robić rano „siu-siu” do nocnika, a także fakt, że malutki nabrał jeszcze większej śmiałości do otoczenia. Jak widać szerszy wachlarz osób z jakimi miał kontakt odcisnął pozytywny wpływ. A co przed nami? Teraz spędzamy parę dni rodzinnych, mieliśmy jechać w niedzielę do Lasek na tygodniowy turnus rehabilitacyjny, który niestety w ostatniej chwili został odwołany:(

Skomentuj

Musisz się zalogować aby komentować.