Dwie strony medalu
Za nami sinusoidalne dni spod znaku Nobcia-Odkrywcy lub (niestety chyba częściej) Nobo-złośnika. Inicjatywa, którą wykazuje synek znajdując i badając mieszkanie i świat dookoła cieszy, nie zauważamy żadnych niepokojących powtarzających się nawyków, które sporadycznie miały miejsce. Na buźce dużo częściej widać zaciekawienie, chłopięce (przepraszamy dziewczynki) zacięcie. Druga strona medalu jest taka, że ta sama „chłopięca’ determinacja objawia się podczas wszelkich pomysłów nie znajdujących aprobaty u malutkiego i bywa, że mamy kłopot. Ale co tam – nie ma co narzekać, a umieć wykorzystać pozytywy!
marzec 11th, 2009 @ 18:50
Rośnie Wam chłopak
Cieszę się, że idziecie do przodu. Mam nadzieję, że na wiosnę uda nam się zrealizować wspólny spacer planowany od roku
Pozdrawiam gorąco!!!
marzec 20th, 2009 @ 23:40
Śliczny chłopczyk a ę uparty to jak każdy dzieciak w jego wieku, musi pokazać kto tu rządzi. Podziwiam was jak dbacie o jego rozwuj. Mam narzeczonego niewidomego (przyczyna toksoplazmoza plus wodoglowie) ukonczył afilologie angielską na KUL i jest absolwentem szkoly w laskach i jestwspaniały i co wazne samodzielny.
marzec 20th, 2009 @ 23:43
ps polecam jeszcze strone lumen.waw.pl safajne rzeczy do codziennego życia które mozna wykorzystać do rechabilitacji